wtorek, 27 grudnia 2011

i po wszystkim? już?

No i co. No i już się przed Świętami nie zdążyłam się odezwać. Wybaczcie. Ale jestem teraz. Objedzona jak nigdy. Serio. Wagę omijam szeroooooooookim łukiem... Kilka dni detoxu przede mną. Serio. A jak Wam minęły Święta? Jesteście zadowoleni z prezentów?
U mnie niestety muszę przyznać, że... średnio. Bilans? Prezenty od rodziców, brata i chrzestnej(bo sama sobie wybrałam) jak najbardziej ok. Ciuchy, bielizna, retro radio, gadżety do aparatu, pieniądze, etui na mojego Maca, słuchawki i album o M. Monroe. Natomiast gorzej z ciotkami. Dwie bluzki+majtki powędrowały od razu do szafy mojej mamy. Czy ktoś widział mnie kiedyś w różowej lub obrzydliwie świecącej bluzce? Chyba nie. Na litość boską... No. Ale trzeba doceniać wszystko co nie... hahah :D
A śniegu nadal nie ma... i nie ma... i jeśli nie było na Święta, to mam nadzieję, że już się nie pojawi :) Oby!

Miłego wieczoru :*
Następny post będzie właśnie o niej. Symbol seksu lat pięćdziesiątych. Piękność.

3 komentarze:

  1. i na więcej zdjęć:D
    zapraszam do siebie w wolnym czasie:)
    http://mesmerize87.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Hello dear ^^ your blog is so pretty! let's follow each other, would be fun :)what do u say?:X

    FashionSpot.ro

    OdpowiedzUsuń