wtorek, 27 grudnia 2011

i po wszystkim? już?

No i co. No i już się przed Świętami nie zdążyłam się odezwać. Wybaczcie. Ale jestem teraz. Objedzona jak nigdy. Serio. Wagę omijam szeroooooooookim łukiem... Kilka dni detoxu przede mną. Serio. A jak Wam minęły Święta? Jesteście zadowoleni z prezentów?
U mnie niestety muszę przyznać, że... średnio. Bilans? Prezenty od rodziców, brata i chrzestnej(bo sama sobie wybrałam) jak najbardziej ok. Ciuchy, bielizna, retro radio, gadżety do aparatu, pieniądze, etui na mojego Maca, słuchawki i album o M. Monroe. Natomiast gorzej z ciotkami. Dwie bluzki+majtki powędrowały od razu do szafy mojej mamy. Czy ktoś widział mnie kiedyś w różowej lub obrzydliwie świecącej bluzce? Chyba nie. Na litość boską... No. Ale trzeba doceniać wszystko co nie... hahah :D
A śniegu nadal nie ma... i nie ma... i jeśli nie było na Święta, to mam nadzieję, że już się nie pojawi :) Oby!

Miłego wieczoru :*
Następny post będzie właśnie o niej. Symbol seksu lat pięćdziesiątych. Piękność.

środa, 21 grudnia 2011

It's beggin' to look a lot like Christmas...

Postanowiłam się w końcu do Was odezwać. Za 3dni Wigilia Bożego Narodzenia, już od kilku tygodni jestem świątecznie nastrojona. Głównie dzięki zapachom, kolędom(ale tym obcojęzycznym), filmom świątecznym. Co jeszcze lubię apropo tego okresu? Prezenty. Lubię robić i dostawać. To oczywiste. Jednak nie zarabiam jeszcze pieniędzy, by móc kupić jakieś wypasione podarunki. Moim zdaniem istotne jest to, że robię prezent od serca. Może kosztować 5zł, ale nie będzie to na zasadzie 'kupię, bo muszę/bo wypada...' Nie. Zazwyczaj na około dwa miesiące przed Świętami wsłuchuję się dokładnie w słowa moich najbliższych i wyłapuję, gdy wspominają, że czegoś potrzebują. I w ten sposób staram się zrobić trafne prezenty. A jeśli kompletnie nie mam pomysłu, to kupuję prezent praktyczny. Do używania, a nie, że obdarowana osoba rzuci to w kąt. Najchętniej robiłabym prezenty typu ciasteczka, słoiczki, moje wyroby. Jednak wydaje mi się, że u mnie w rodzinie to nie przejdzie... Wszyscy są jakoś dziwnie nastawieni do takich podarków i chyba nie traktują tego tak, jakbym sobie życzyła. Nie wszyscy doceniają włożoną pracę i serce w przygotowanie danego 'giftu'. A szkoda...
W każdym razie prezenty mam już kupione, jutro będę pakować. Problem jest tylko z tym dla taty, bo zamówiłam z allegro i nadal czekam, aż do mnie dotrze.
Uwielbiam gotowanie przedświąteczne. Mam jednak to hmm... nieszczęście?(pewnie wielu moich rówieśników uznałoby to za MEGA FART..), że moja mama to tzw. 'Zosia samosia'. Po prostu nie da sobie pomóc. I w ten sposób mimo chęci i zapału do pracy w kuchni... mogę zrobić niewiele. I kolejny raz: 'A szkoda'.  Szczerze mówiąc, nie mogę się doczekać mojego własnego domu, gdy będę tam urządzać Święta. Mam taką nadzieję.
No bo... jak można nie uwielbiać Świąt? Nie ma wspanialszego okresu w roku. Mimo zimna, którego nie znoszę. Naprawdę. Jedyne co mnie denerwuje(ale to podobno chyba tylko w naszym kraju tak jest) to totalnie nieuprzejmi ludzie na ulicach/w sklepach. Rozumiem, każdy się śpieszy, ale na litość boską... bez przesady. Wystarczy drobny uśmiech i 'przepraszam' gdy popchniesz kogoś, potrącisz, nadepniesz na but... Naprawdę.
Tylko śniegu w Trójmieście brak! :((((((

No więc mam dla Was kilka zdjęć wyszukanych na weheartit.com
Enjoy!














Przed sobotą odezwę się jeszcze z świątecznymi piosenkami i filmami.
Miłego wieczoru! :)

poniedziałek, 24 października 2011

bo bywa róznie

Sieeeeeeeemacie ! Tu Iga, dawno mnie tu nie było, wiem :) Ale coś w końcu napisać trzeba, nie mam czasu na nic, szkoła, miłość, koncery i jakoś to leci, że mnie tu nie ma.
Ostatnio byłam na koncercie Grubsona, dał czadu! Jest moim miszczem a oto jeden z Jego popularniejszych kawałków :
 
Ostatnio zakupiłam móóóóóóój najlepszy zapach na świecie, który uwielbiam, kocham i tak dalej, po prostu jakbym mogła to bym Go zjadła, jest to taka jakby mgiełka z Sephory, która potrafi się trzymać 24 godziny, ponieważ jak się popsikam to czuje Go na ubraniach i sobie drugiego dnia, kosztuje 19zł i jest o zapachu czekolady :

Kupiłam też farbę do włosów mroźną trufle, właśnie wysuszyłam włosy i jest dobrze, bo w świetle nie ma rudego odcienia, którego wprost nienawidzę osobiście widzieć na Swoich włosach a nie chciałam mieć znowu czarnych więc postawiłam na to i nie żałuję. :)

do mojej szafy wpadła kurta z Cubusa na zimę, 229 zł ciepła i długa co by przykryła moje skłonne do chorób nerki i pęcherz, więc też jestem zadowolona, bo czaiłam się na nią już zeszłej zimy i postawiłam na nią ponownie. :) 
i ostatnią rzeczą jest ''klisza'' na ścianę, od razu wpadła mi w gust kosztowała 29,99 zł w IKEA gdzie jest tyle pięknych ramek i obrazów, że gdybym mogła kupiłabym wszystkie akcesoria związane ze zdjęciami, chociaż pewnie wykupiłabym cały sklep, bo mają rzeczy, które spełniają moje gusta w 100% 


Nie mogę się już doczekać 10 listopada gdzie zagości w Gdyni a dokładniej w Uchu  SOKÓŁ I MARYSIA STAROSTA! Nowa płyta wymiata i że tak powiem odpłynę przy scenie! A oto ich mistrzowski 11 minutowy teledysk ,,RESET"





wtorek, 4 października 2011

wnętrzarski post

cześć i czołem! Październik już ''biegnie'' pełną parą w stronę jesieni, a tu posta brak! No więc jestem. Marta oczywiście. Nie mam niestety dla Was dziś outfitu, ponieważ COŚ stało się z moim aparatem, a nie chcę dodawać zdjęć zrobionych telefonem. Ale bez obaw, na dniach uśmiechnę się do kuzyna, by zerknął na sprzęt.

A dziś przemówię do Was zdjęciami wnętrz. Ostatnimi czasy oprócz modowych blogów, zaczęłam także przeglądać blogi wnętrzarskie, których swoją drogą jest coraz więcej, nawet w Polsce!
Podejrzewam, że zainteresowałam się tym, ponieważ w przeciągu miesiąca czeka mnie odświeżanie mojego pokoju. Długo zastanawiałam się nad wyborem koloru. Początkowo chciałam uderzyć w żywe kolory typu zieleń, malinowy, może fiolet? Doszłam jednak do wniosku, że 'nie ma to jak klasyka!' I zdecydowałam się na coś w rodzaju cappucino/beż/biszkopt. Wiecie o czym mówię :)
Zastanawiam się tylko, czy zrobić po 2 ściany w różnych kolorach czy wszystko machnąć w jednym. Jak myślicie? A, zaznaczam, że mój pokój ma NIESAMOWITE wymiary bo 5m długości i 2 m szerokości.... Także muszę zrobić wszystko, by optycznie go powiększyć.
Co do zdjęć: Uwieeeeeeeeeeeeeeeelbiam styl skandynawski i jeśli w przyszłości będzie dane mi mieć swój dom lub nawet mieszkanie, to podejrzewam, że w tym stylu je urządzę. Białe wnętrza, którym charakter nadają dodatki... Prostota i perfekcja.

+ kocham gotować, więc kocham kuchnie. Kuchnia to serce domu i po prostu MUSI być idealna!






















Może macie jakiś pomysł na mój pokój? Chętnie wysłucham propozycji! :) 

PS. Jestem zaskoczona ilością tylu sympatycznych komentarzy. Jesteście wspaniałe dziewczyny. Dzięki! Na pewno się odwdzięczę.

piątek, 30 września 2011

sernik 3warstwy i poważne sprawy...

Hej! Chyba skończę z przedstawianiem się, bo i tak tylko ja do Was piszę. 
Dzisiaj post kulinarny. Ale mmmmmmmmmmmm, jakże pyszny! Gdy ostatnio byłam chora- naturalnie, większość czasu spędzałam w domu. No i nie ukrywam, że miałam już dość komputera, seriali i nic nie robienia. Dodając do tego moją miłość do kuchni: postanowiłam osłodzić życie mojej rodzinie. :) W lodówce zostało 0,5kg twarogu sernikowego, więc przeszukałam wieeeeeeele blogów kulinarnych, by znaleźć przepis, w którym będę mogła te pół kilo wykorzystać. Trochę mi to czasu zajęło, ponieważ większość serników robi się z 1kg. 
Ale trafiłam. I to w dziesiątkę! Łatwo, w miare szybko i przyjemnie. I bez pieczenia!
oryginał- 3warstwy
Serniczek jest pyszny, lekki i idealnie wpasował się w kubki smakowe całej rodziny.Troszeczkę zmodyfikowałam przepis. W oryginale składał się z trzech warstw, ale ja tę z gorzką czekoladą pominęłam. Bo po prostu jej nie miałam :) Przepis podaję na 3warstwy.


Składniki:
  • ok. 10 herbatników
  • 100g gorzkiej czekolady +  trochę do dekoracji (pominęłam)
  • 100g mlecznej czekolady
  • 100g białej czekolady + trochę do dekoracji
  • 500g twarogu z wiaderka
  • 300g słodkiej śmietanki 30- 36%
  • 3 łyżeczki żelatyny
  • ½ szklanki cukru (dałam mniej)
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
Sposób przygotowania:

Twaróg utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym. Żelatynę namoczyć w 6 łyżkach zimnej wody. Czekolady rozpuścić pojedynczo w kąpieli wodnej. 
Gdy żelatyna napęcznieje, podgrzać ją, ciągle mieszając, aż się rozpuści, a następnie wymieszać z utartym twarogiem.
Śmietanę ubić na sztywno.
Twaróg podzielić na 3 części*. Do każdej dodać po jednej czekoladzie i wymieszać. Dodać po 1/3* śmietany i delikatnie wymieszać.
Formę keksową (wzięłam na 30cm) wyłożyć papierem do pieczenia. Wylać do formy najpierw masę z gorzką czekoladą, kolejno z mleczną i na koniec z białą. Na górę ułożyć herbatniki.

Ciasto wstawić do lodówki na parę godzin (najlepiej na całą noc). Po tym czasie wyciągnąć z formy, odwracając do góry nogami. Ściągnąć papier i polać rozpuszczonymi w kąpieli wodnej czekoladami.

* oczywiście w moim przypadku na 2części i po 1/2 śmietany.

moje cudo. może nie tak ładne wizualnie jak oryginał, ale nie chwaląc się... pyszne! 



Mam dla Was coś jeszcze:



Ojjj tak, zaczyna robić się poważnie. Byłam na uczelni wczoraj na spotkaniu z dziekanem. Poznałam dopiero jedną dziewczynę, której wygląd na pewno odbiega od wizerunku studentki z amerykańskich colleagów. Jednak jest baaaaaaaardzo uprzejma i wydaje się być naprawdę w porządku. Chcę poznać jak najszybciej tych ludzi i mieć za sobą tę aklimatyzacje... Początki są najgorsze!
W poniedziałek tylko na 2h angielskiego... :) Już lubię moje studiowanie! 

A co u Was? Są wśród Was studentki? A może kucharki z zamiłowania? :)

wtorek, 27 września 2011

outfit dwa,+ portfel esprit

Dzieeeeeeeeeeeeeeeeń dobry! A tu znów Marta...
Po pierwsze i najważniejsze: jestem bardzo mile zaskoczona ilością komentarzy pod ostatnim postem i baaaaaaaaaardzo Wam za to dziękuję. To samo tyczy się obserwatorów, których co prawda nie jest wiele, ale nie spodziewałam się, że będzie choćby pięć.
Miło wiedzieć, że komuś jednak się to podoba i ktoś tutaj zagląda. :) Mam dziś dla Was kolejny, wczorajszy casual'owy zestaw, który dobrałam w jakieś 5minut. W takim stroju pojechałam na zakupy z mamą do Parku Handlowego Matarnia w Gdańsku. Wyszłyśmy z domu o godzinie 13, a gdy weszłam do domu... właśnie kończył się kolejny odcinek 'Na Wspólnej'. Także troszkę się nachodziłyśmy... No ale udało mi się wyhaczyć kilka ciekawych rzeczy :)
Najbardziej jestem dumna z tego portfela Esprit, który kupiłam (po przecenie) za... 49polskich złotych!!! Sądzę, że to baaaardzo korzystna cena za produkt marki Esprit. Lubię połączenie kolorów beż/brąz/biel/granat. Jest bardzo pojemny, dobrze wykonany i chyba długo będzie mi służył.
Oto i on:

A teraz outfit. Bluzka ma kompletnie inny kolor, niż widać na zdjęciu. W rzeczywistości jest jakby marmurkowa? A może ruda? W każdym razie ładniejsza niż tutaj ;-)





bluzka longsleeve: c&a/spodenki: h&m kids/rajstopy: no name/torba: h&m/lisia kita: bazarek/kolczyki: c&a/spinka: h&m/

Wczoraj zaczął się ostatni tydzień wakacji, także korzystam póki mogę. Szkoda tylko, że pogoda taka beznadziejna... Aż się wszystkiego odechciewa.