niedziela, 18 września 2011

Skóra, w której żyję.



Czeeeeeść, tu trochę bardziej zakręcona Ja- Iga. Dopiero po weekendziei tygodniu mam chwilkę czasu dla Siebie i mogę tu coś nabazgrolić. Byłam wczoraj w kinie na ,,Skóra, w której żyję" Najnowszy film Pedro Almodóvara, który mnie szokuję. Po raz pierwszy w swojej karierze twórca "Wszystko o mojej matce" sięgnął po materiał literacki i przygotował scenariusz na podstawie powieści "Tarantula" Thierry'ego Jonqueta. Film opowiada o chirurgu plastycznym, który trzyma w zamknięciu w swoim mieszkaniu piękną Vere. Kim jest tajemnicza kobieta? Jakie stosunki łączą ją z lekarzem? Prawda okaże się bardziej szokująca niż najśmielsze przypuszczenia. Film  ma szansę stać się jednym z najbardziej szokujących filmów w dorobku Almodóvara. Zanim poszłam do kina słyszałam, że film może być ciężki do zrozumienia, jestem chora, więc mi się to nie widziało, ale byłam BARDZO pozytywnie zaskoczona. Film moim zdaniem jest godny polecenia naprawdę, mimo, że Ja i osoby towarzyszące byliśmy w stanie, w którym hm wszystko mogło Nam się mieszać bądź byśmy się skupiali na innych rzeczach wszyscy siedzieli spokojnie i z ciekawością oglądali i wszystkim tak samo się podobało a NAM ciężko dogodzić co do filmu oj ciężko. 
I coś na wieczór do słuchania w troche innym stylu niż Marty   


edit: Muszę się pochwalić Swoim nowym tatuażem, jest dość odwazny, ale coooo tam, raz się żyję i będę miło wspomniać okres w którym byłam przy obecnym chłopaku nawet gdy to się skończy bo On mi pokazał co to radość z życia ! 

2 komentarze: